|
Tytuł: Monastyrski tryptyk i akcja "Wisła" Autor: Wojciech Dziedzic Wydawca: Tomaszowskie Towarzystwo Regionalne Wydanie: pierwsze, Rok: 2001 Oprawa: miękka Ilość stron: 132 stron Format: 15x22 cm
Publikacja 2w1": 1. Monastyrski tryptyk 2. Akcja "Wisła" w Tomaszowskiem
Spis treści: Przedmowa I. Ślad bazylianów II. Czas albertynów III. Monastyr 1945 - jak było Przypisy Literatura Aneks
Spis treści: Akcja "Wisła" w Tomaszowskiem Podzwonne dla UPA Spojrzenie drugiej strony na akcję "W" Akcja "W" z dzisiejszej perspektywy Literatura Aneks
"Już w zamierzchłej przeszłości nasi pradziadowie budowali i lokalizowali swe świątynie w miejscach szczególnie hojnie obdarzonych przez naturę, odróżniających się od codziennego otoczenia i oddalonych od ludzkich sadyb. Jeszcze w czasach pogańskich gontyny - a potem w czasach chrześcijańskich - kościoły, kaplice i klasztory i inne sanktuaria, znajdowały się np. na ostrowach rzek i jezior, na szczytach gór i wzgórz, przy urokliwych źródłach rzek, wśród osobliwych skał lub w głębi puszcz, w otoczeniu wiekowych drzew. Świadczyło to o umiejętności wykorzystania naturalnych właściwości terenu do obrony przed wrogami ośrodków życia duchowego i religijnego, przekonaniu, że miejsca takie są obdarzone łaską Boga, że stąd do Niego jest najbliżej. Z drugiej strony zaś dowodziło to doskonałej znajomości ludzkiej psychiki; podczas odbywanych w takim otoczeniu uroczystości i misteriów religijnych, dodatkowy czynnik potęgujący wiarę stanowiła szczególna atmosfera niezwykłości i tajemniczości tych miejsc, która niewątpliwie wywierała silny wpływ na uczestników nabożeństw ułatwiając nawiązanie więzi człowieka ze Stwórcą, atmosfera tak odmienna od codzienności, rzutująca na stan psychiczny, na świadomość wiernych, na ich stosunek do religii. Miejsc takich niewiele przetrwało do dzisiejszych czasów, nie mówiąc już o tym, że nie miały one szansy na zachowanie się w swej pierwotnej formie, tym bardziej, ze ich kształt i rola podlegały przez wieki ciągłym zmianom, podobnie zresztą jak zmieniali się i użytkownicy tych sanktuariów. Nieubłagany czas, wspomagany często przez działalność ludzką, burze dziejowe, siły natury i decyzje władzy, niszczyły i zmieniały te budowle oraz ich otoczenie. Niszczyły wszystko, bo częstokroć właśnie w miejscach uprawianego dawniej kultu pogańskiego lokowano ośrodki nowej religii, chrześcijańskiej, popieranej przez władców. Działania takie były głęboko przemyślane, celowe i uzasadnione, bo dzięki temu nowa świątynia przejmowała nie tylko funkcję i charyzmę dotychczasowego pogańskiego chramu, ale jednocześnie skutecznie i bezpowrotnie niszczono poprzedni kult, zacierano nie tylko materialne ślady wcześniejszych wierzeń, powodowano przez to także ich amnezję u jego byłych wyznawców. Niewątpliwie jednym z takich miejsc, ze stosunkowo dobrze zachowanymi śladami przeszłości, należącym niegdyś do Ordynacji Zamojskiej a w swoim czasie znajdującym się w granicach powiatu tomaszowskiego - jest Monastyr. Dziś jeszcze, w kilkaset lat po upływie od swej świetnej przeszłości, wywiera on silne wrażenie swym urokliwym położeniem i wyglądem. Otoczony aurą odległych dziejów i niezwykłości, przywodzi nieodparcie na myśl skojarzenie z pradawnym uroczyskiem w rodzaju świętego gaju czy niedostępnego chramu, położonego z dala od ludzi, który jakimś cudem został przeniesiony lub wskrzeszony z niebytu i przetrwał do naszych czasów. Każdy, kto choć raz tu się znajdzie i zobaczy to miejsce - na zawsze pozostanie pod jego urokiem i coś będzie go przyciągać, by tu jeszcze niejednokrotnie powrócić. Tajemniczość Monastyru wynika nie tylko z jego położenia i wyglądu, ale także po części z ubóstwa, niedostatku źródeł i wiedzy o tej okolicy, które traktowałyby o jego historii od zamierzchłej przeszłości począwszy, do czasów nam współczesnych."
Wojciech Dziedzic
|